Co kraj, to obyczaj 2

Ten odcinek cyklu będzie wyłącznie azjatycki. Azja bowiem słynie z rozwiązań przyjaznych ludziom. Na ulicach japońskich, tajwańskich, wietnamskich, malezyjskich miast można napotkać rozwiązania, które z powodzeniem powinny być stosowane na całym świecie. Są to tak proste i skuteczne patenty, że aż dziw bierze, że z takimi oporami przyjmują się w naszym kraju. A warto byłoby z nich korzystać. Zobaczcie jakie to cuda!

Japonia – tanie antykwariaty

Japończycy czytają ogromnie dużo książek. No może nie do końca książek, a komiksów. Bynajmniej nie są to komiksy o super bohaterach i super bohaterkach. Chyba, że za takie uznamy wydekoltowane pogromczynie swoich szefów, rzucające się na nich wieczorową porą w biurach i przygniatające do biurek pokaźnych rozmiarów biustami (te rozmiary to raczej mało japońskie). Tych porno komiksów w stylu mangi jest na rynku tak dużo, że zwyczajnie nikt nie jest w stanie zebrać całych kolekcji, bo kosztowałoby to fortunę. Japończycy kupują ciągle nowe zeszyty, a stare oddają do antykwariatów. Przy czym stary o takim komiksie można powiedzieć jedynie w kontekście daty wydania, bo książki są tak zadbane, jakby dopiero przyjechały z magazynu, przecież przeważnie czytane są tylko raz. Dzięki temu w antykwariatach można bardzo tanio, bo za około 5 zł, kupić oryginalne japońskie komiksy, idealnie nadające się na prezenty z dalekiej Japonii (no może nie dla dzieci). I pamiętajcie, że te historyjki czyta się (a raczej jedynie ogląda) od tyłu.

Księgarnia
Japończycy uwielbiają czytać komiksy.

Tajlandia – sklep z internetem

Niedawno w Warszawie, w ramach testu otwarto nowy sklep Żabka, zupełnie inny niż wszystkie. Z dostępem do internetu, z przekąskami na ciepło. Ale w Azji od dawna taka koncepcja sklepu dla zabieganych sprawdza się znakomicie. To sklepy kultowej sieci Seven Eleven rozsiane po całej Azji. Kupimy w nich nie tylko podstawowe towary spożywcze, ale mamy też dostęp do stolika, przy którym możemy przysiąść i zjeść jakieś ciepłe danie z oferty sklepu, albo napić się kawy. Tak, w tych sklepach można zamówić przekąskę na ciepło, a oferta jest całkiem przyzwoita i często związana z tradycją kulinarną danego kraju. Poza tym, sklepiki są idealnym miejscem na chwilę wytchnienia. W Bangkoku można się cudownie ochłodzić w ich klimatyzowanym wnętrzu, chowając się przed upałem najgorętszego miasta świata. Na Tajwanie, skorzystać z internetu i napić się lokalnego piwa. Na Filipinach, doładować swój telefon, a w Japonii zjeść najtańsze sushi i skorzystać z bezpłatnej toalety. A najlepsze jest to, że Seven Eleven nie trzeba długo szukać. W każdym większym, azjatyckimi mieście sklep tej sieci można znaleźć co sto metrów. Rewelacja!

Tajwan – przyjazny starszym

Świetny patent zauważyłem w jednym z banków w Tajpej, stolicy Tajwanu. Na stoliku z różnymi formularzami do wypełniania, oprócz stojaka z tymi formularzami, stał jeszcze jeden stojak. Umieszczone były na nim… okulary. Nie jedne, a kilka identycznych. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzałem się z bliska, okazało się, że każde okulary mają inne szkła. Genialne! Gdy do banku przychodzi ze sprawą starsza osoba i gdy musi wypełnić formularz, może skorzystać z odpowiednich okularów, aby wyraźniej widzieć treść dokumentu. Okularki przymocowane są łańcuszkami podobnie jak długopis. Można więc śmiało korzystać z tej dogodności, nie obawiając się popełnienia błędu w wypełnianym formularzu. Proste?

Bank w Tajpej
Nie dowidzisz przy wypełnianiu formularzy. Skorzystaj z pomocy.

Tajwan – automaty z wrzątkiem

A tuż obok stolika z okularami znajdował się automat z wrzątkiem. Podobne automaty są w Tajpej co kilkadziesiąt metrów. Znakomita sprawa! Taki automat znajdował się też na lotnisku w Tajpej. Dzięki temu, w oczekiwaniu na kolejny samolot, można było zrobić sobie ciepłą herbatę. A przydatne było to szczególnie, że klimatyzacja na lotnisku pracowała pełną parą. I tylko jeszcze w Argentynie widziałem darmowy wrzątek na każdym kroku. Ale tam pija się przecież słynną yerba matę, a w Azji zieloną herbatę.

Parzenie zielonej herbaty to sztuka sama w sobie. Aby uzyskała ona najlepszy smak i aromat, stosuje się różne czasy parzenia. Ważna jest także temperatura, a nawet twardość wody. Najlepiej herbatę parzyć w wodzie o temperaturze około 70-90 stopni, którą uzyskamy po odczekaniu 3 minut po zagotowaniu wrzątku. Wystarczy minuta parzenia i herbatę można już pić. Co ciekawe, zieloną herbatę można zaparzać kilka razy, ponoć najlepszy smak ma ta z drugiego parzenia. A jeśli znudzi już picie gorącej zielonej herbaty, to można ją przygotować także na zimno. Wystarczy moczyć liście w chłodnej wodzie około 20 minut. Smak i właściwości tak przygotowanego napoju są równie zachwycające.

Wietnam – zielona herbata

O dobroczynnych właściwościach zielonej herbaty można by napisać odrębną historię. Wystarczy wspomnieć, że napar ze świeżo zebranych, podsuszonych liści herbaty uspokaja, obniża ciśnienie krwi, dostarcza witaminy C, B i E, zapobiega nowotworom, wspomaga odchudzanie, a nawet chroni zęby przed próchnicą. Jednym słowem, jest to zdecydowanie zdrowsza wersja herbaty niż popularna u nas gorąca, czarna herbata, do tego z cukrem. W Wietnamie zieloną herbatę dostaniemy w wielu miejsca za darmo. W każdej restauracji możemy prosić o gorącą, zieloną herbatę do woli. Gorącą w taki upał? Tak! Bo znakomicie gasi pragnienie. W Tajlandii herbatką częstują po każdym tajskim masażu, co wpływa na uspokojenie po ostrych zabiegach, a w Japonii zielona herbata to niemal napój narodowy. Naprawdę warto spróbować zmienić swoje przyzwyczajenia i przestawić się na zdrowszą zieloną herbatę.

Tajlandia – uliczny masaż

Po pierwszej wizycie w Tajlandii stwierdziłem, że mam tylko dwa wyjścia. Albo tajski masaż przyjmie się nad Wisłą w tej taniej postaci z Tajlandii, albo ja wyjadę na dłużej do Tajlandii, aby codziennie korzystać z tajskiego masażu. Gdy opowiadam, że zamiast leżeć na tajskiej plaży, na wakacjach chodziłem na kurs tajskiego masażu, to znajomi dziwnie patrzą, pytając, czy pracują tam panie lekkich obyczajów. Tajski masaż ma w Polsce jakąś niezasłużoną złą sławę. Kojarzony jest z domami publicznymi i nie wiadomo jakimi ekscesami. A tym czasem, to naprawdę jeden z największych skarbów kultury Tajów. Oparty na klasycznym masażu z elementami akupresury wspomaga krążenie krwi i limfy, oczyszcza organizm i odpręża jak mało co. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda dość ostro, warto przełamać obawy i po prostu oddać się w ręce filigranowej Tajki. Będziemy zaskoczeni jej niesamowitą siłą i sprawnością oraz zaletami masażu tajskiego. A najtaniej można się wymasować wprost na ulicy w Bangkoku. Nie widziałem, aby jakikolwiek turysta korzystał z tej atrakcji. Ale skoro na ulicznych dywanikach leżeli wyłącznie sami obywatele Tajlandii, to musiał być to prawdziwy i najlepszy masaż. A do tego najtańszy, bo kosztujący tylko 12 zł za godzinę. Szczerze polecam!

Tajwan – maseczki na twarz

To już niemal azjatycka tradycja, że w wielu miejscach publicznych ludzie noszą na twarzy maski. I nie mam na myśli jakichś halloweenowych potworów, a zwykłe maski szpitalne. Z pozoru wydaje się, że służą one, aby zabezpieczyć się przed spalinami, smogiem, pyłem. Nic bardziej mylnego. Te maseczki mają zabezpieczyć współobywateli przed prychającym, zakatarzonym i przeziębionym właścicielem takiej maski. Cóż za prosty patent, gdy wiadomo, że przeziębienie, grypa i katar przenoszą się właśnie drogą kropelkową. Szkoda, że zakatarzeni bywalcy polskich środków transportu zbiorowego nie potrafią się przekonać do tego prostego patentu. Warto byłoby to przetestować i sprawdzić statystyki zachorowań na grypę np. jesienią. Jestem przekonany, że ten prosty i tani patent zadziała u nas z wielką skutecznością!

Sklep na Tajwanie
Maseczki służą nie tylko jako ochrona przed zarazkami w miejskiej komunikacji.

Japonia – toaleta z pozytywką

To już klasyka japońskiej myśli technicznej. Washlet, czyli obowiązkowe wyposażenie toalety w Japonii. Połączenie pilota z podłokietnikiem, naszpikowany elektroniką gadżet zamieniający sedes w luksusowy tron. Do wyboru funkcje, które sprawiają, że klasyczny pobyt w świątyni zadumy to rozrywka na najwyższym poziomie. Do wyboru m.in. różne programy podmywania, różne temperatury wody, suszenie od spodu, podgrzewanie deski, wybór muzyczki sprzyjającej zadumie, oraz tryb szumu wodospadu, gdyby finał tej zadumy okazał się zbyt głośny i krępujący. A do tego ten znakomity patent umywalki nad spłuczką. Po użyciu toalety można umyć ręce nie marnując wody, która wpada do spłuczki i zostanie użyta ponownie do spłukania toalety. No i przy wyjściu z WC, jak to w Japonii, żegnają nas ptasie trele. Washlet jest przykładem na niesamowitą innowacyjność Japończyków, którzy z prozaicznej codziennej czynności potrafili zrobić doświadczenie technologicznie. Zresztą nikt jak Japończycy nie potrafi dostosować technologii do człowieka. Wyrazem tego jest jeszcze wiele ich innych, znakomitych rozwiązań, z kolejnym łazienkowym hitem, czyli wanną z telewizorem.

Japońska toaleta
Niesamowity japoński wynalazek – washlet.

Filipiny – publiczna ładowarka

Pewien londyński artysta został aresztowany za to, że podłączył swój telefon do gniazdka w kolejce podmiejskiej. Zdaniem policjantów ukradł prąd za 0,052 pensa. Trochę to absurdalne, gdy w wielu miejscach można za darmo ładować swoje telefony, np. na lotniskach. Ale co, jeśli natychmiast potrzebujemy doładować telefon, a jak na złość w okolicy brak przyjaznego gniazdka? W takim przypadku z pomocą przychodzi niezawodny Seven Eleven. W wielu sklepikach tej sieci na Filipinach można skorzystać z automatu do ładowania komórki. Wrzuca się parę filipińskich peso i szybko, a przede wszystkim legalnie, można podładować swój telefon. Czekamy na darmowe, albo i płatne ładowarki w polskich sklepach.

Seven Eleven w Manili
Ładowarka w jednym ze sklepów sieci Seven Eleven w Manili.

Wietnam – wspólnota biznesowa

Czegoś takiego nie widziałem w żadnym kraju i w żadnej restauracji. W pewnym miasteczku w Wietnamie przysiadłem w ulicznej knajpce. Ot dwa stoliki na krzyż i kilka krzesełek jak dla przedszkolaków. Tam zawsze jada się z kolanami pod brodą. Jedzenie oczywiście rewelacyjne, tanio jak to w Wietnamie no i pyszne zimne piwo. Zapowiadała się dłuższa biesiada, ale już po dwóch butelkach piwa Saigon okazało się, że właścicielka knajpki nie dysponuje większą ilością butelek. Od czego jednak jest konkurencja? Nie, nie przesiadłem się do podobnej knajpki obok, a zwyczajnie właścicielka poszła do konkurencji, aby pożyczyć kilka butelek piwa dla swojego gościa. Niebywałe! Zamiast podbierać sobie klientów, konkurować na ceny i potrawy, właściciele restauracyjek potrafili się dogadać i sobie pomóc. Może właśnie ta filozofia wspólnoty stoi za sukcesem wietnamskiej diaspory w Europie. Nawet w Warszawie Wietnamczycy zawsze trzymają się razem, a ich biznesy bardzo dobrze radzą sobie na wymagającym rynku. Może warto brać z nich przykład?

W kolejnym odcinku serii wrócimy jeszcze raz do Azji. Tym razem do Japonii, bo ten niesamowity kraj, to raj nie tylko dla wielbicieli technologii, ale prawdziwa kopalnia prostych i genialnych rozwiązań ułatwiających człowiekowi życie. To najlepsze miejsce, żeby zobaczyć, jak człowiek potrafi podporządkować sobie technologię, zamiast się do niej dostosowywać. Jak potrafi tworzyć najbardziej skomplikowane rozwiązania, aby ułatwiać. Za tę właśnie filozofię kocham Japończyków i postaram się ją przybliżyć już wkrótce. Sprawdzajcie nasz profil na Facebooku i zaglądajcie bezpośrednio do bloga.