Copacabana czy Ipanema?

Copacabana. Najsłynniejsza plaża świata. Cztery kilometry radości. Ósmy cud… Tony białego piachu. Wielkie solarium. Arena sportowych zmagań. Siłownia na wolnym powietrzu. Boisko do siatkówki. Punkt obserwacyjny. Wybieg. Patelnia.

Dwa żywioły

Fale na Copacabanie wyglądają niewinnie, ale to tylko pozory. Bywają silne i wysokie, a przez to niezwykle niebezpieczne. Chwila nieuwagi i Copacabana może być ostatnim miejscem jakie zobaczysz w swoim życiu. Wiedzą to dobrze Cariocas, którzy prawie w ogóle nie wchodzą do wody dalej niż 10 metrów od brzegu. Za nic mają to jednak przyjezdni, którzy niczym żywioł nie mniejszy niż woda, zmęczeni gorącym wilgotnym brazylijskim klimatem i odurzeni słońcem tylko marzą, żeby zmierzyć się z falą. A potem taki cudnie wyrzeźbiony smagły ratownik musi biec w tych swoich obcisłych spodenkach podkreślających jego smukłe nogi i nie tylko, wyciągać z wody tonącego. Kto wie, ile turystek rzuca się w błękitną toń wcale nie dla fal, ale dla tego boskiego ratownika? Perspektywa reanimacji z użyciem metody usta-usta może być kusząca…

Fale Copacabany
Wielkie fale na Copacabanie bywają niezwykle niebezpieczne.

Nazwa miasta Rio de Janeiro, czyli „Styczniowa Rzeka” może się nam kojarzyć ze skutą lodem Wisłą, ale w rzeczywistości metropolia wcale nie leży nad rzeką, a o zimowych chłodach raczej tam nie słyszano. Zatoka, którą 1 stycznia 1502 roku odkrył Portugalczyk Gaspar de Lemos, została przez niego pomylona z ujściem rzeki. A ponieważ odkrycia dokonano w styczniu, to nowe miejsce określono mianem Rio de Janeiro.

Patrząc na to co wyprawiają na plażach i boiskach, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem każdy Brazylijczyk nie rodzi się z piłką przy nodze. Ruch jest tu równie ważny co muzyka, woda, plaża i słońce. Na Copacabanie nie mogło zatem zabraknąć infrastruktury sportowej. Są tu boiska do piłki nożnej, plażowej siatkówki i siatkonogi. Są specjalne napowietrzne siłownie z przyrządami do ćwiczeń, na których Cariocas, wylewając hektolitry potu, rzeźbią ciała i wyrabiają muskuły. Wzdłuż promenady biegnie ścieżka rowerowa i biegowa, po której ci wariaci i fanatycy ruchu latają nawet w 30 stopniowym upale i wilgotności dochodzącej do 80 procent! W wodzie, w oczekiwaniu na mega fale, niczym stada fok, dryfują surferzy. Jeśli więc do biegu zmusza cię jedynie uciekający autobus, a ostatnią pompkę zrobiłeś na wf-ie w podstawówce, możesz tu popaść w kompleksy. Nocą plaża jest podświetlona gigantycznymi jupiterami, podobnymi do tych, w jakie wyposażone są jedynie największe piłkarskie stadiony świata, tak więc nie ma wymówek!

Piłka plażowa
Czy każdy Brazylijczyk rodzi się z piłką przy nodze?

Plaża wielofunkcyjna

Na Copacabanie można odpocząć, zabawić się i opalić, poćwiczyć i wykąpać, wypić i zjeść a nawet zakupić indiański hamak albo chodnik z lamiej wełny. Pytanie tylko po co? W „chodzących sklepach” nabędziesz: olejek do opalania, bikini, ręcznik kąpielowy z motywem zachodzącego słońca, bransoletki z koralików, kapelusz z liści palm, kolorowe pareo. Możesz też zaopatrzyć się w coś na ochłodę: zimną colę, napój z guarany zwany guaravitą, mrożoną matę albo lody. Dla głodnych znajdą się szaszłyczki z krewetek oraz prawdziwy hit plaży – globo. Brazylijskie biszkopty będące skrzyżowaniem naszego obwarzanka z kukurydzianym chrupkiem, ale o niebo, niebo lepsze, w wersji na słono i słodko! A gdyby to okazało się niewystarczające, w budkach wzdłuż plaży serwują rewelacyjne owoce morza i wodę kokosową, wprost z kokosa. Na każdym kroku stoją też sprzedawcy gotowanej kukurydzy: wielki gar, stos kolb, trochę masła, po prostu palce lizać!

Chodzący sklep
Copacabana. „Chodzący sklep”. Hamak, chodnik, kostium, ręcznik, Komu, komu?

Carioca to wszystko, co związane z Rio de Janeiro. Słowo to pochodzi prawdopodobnie od słów „kara i oka”, określających dom białego człowieka. Brazylijscy Indianie Tupi tak mówili na mieszkańców domów, które powstały nad wspomnianą zatoką. Cariocas, czyli mieszkańcy Rio, to nieformalna grupa społeczna ludzi, którzy mają swój styl życia, oparty przede wszystkim na sporcie. Zwłaszcza takim, który można uprawiać na plaży, jak np. wymyślona przez nich siatkonoga. Przypisuje się im także stworzenie tańca bossa nova.

Na końcu Copacabany jest też mini targ, gdzie codziennie rano sprzedają świeże ryby, choć właściwie trzeba by powiedzieć rybska: wielkie płaszczki, ryby-piły i inne niezidentyfikowane rybie potwory. Na brzegu stoją stare łodzie, suszą się sieci, rybacy drzemią, atmosfera jak w jakiejś zapadłej rybackiej wiosce, a nie w środku wielomilionowego city.

Drzemka w pracy
Rybny targ. Praca nie ryba, nie odpłynie.

Najpiękniejsze zjawisko

Podczas gdy Copacabana to akcja, sport, wysiłek, rywalizacja, wszystko zdaje się tam być w ruchu: fale oceanu, piłki graczy, muskuły ratowników, mięśnie biegaczy, koła rowerów, romby latawców, Ipanema jest relaksem, poezją, swobodą, radością. Jeśli grą, to tylko światła, zmysłowego i miękkiego niczym ruchy dziewczyny, o której w swoim wielkim szlagierze “Garota de Ipanema” śpiewał Jobim:

Spójrz, jakie piękne zjawisko!
Jaka pełna wdzięku!
To ta dziewczyna, która właśnie przechodzi słodko balansując ciałem, w drodze na plażę.
Dziewczyna o ciele pozłacanym słońcem Ipanemy.
Jej ruchy to czysta poezja.
To najpiękniejsze zjawisko, jakie w życiu widziałem.

Ipanema
Ipanema. Światło, zmysły, poezja.

Z tym „najpiękniejszym zjawiskiem” bywa jednak różnie. W przeciwieństwie do swych smukłych rodaków, którzy kondycję i świetną sylwetkę utrzymują dzięki regularnym ćwiczeniom, albo tych rodaczek, którym w sukurs idzie współczesna medycyna estetyczna i gigantyczny przemysł preparatów wspomagających odchudzanie, typowa Brazylijka zdaje się dość szybko tracić dobrą figurę, a często niestety również wdzięk i słodycz. Na plażach łatwiej spotkać więc panie w rozmiarze XXL niż dziewczyny o figurze brazylijskiej top modelki Gisele Bündchen. Co ciekawe jednak, bez względu na swą wagę i kształty, mieszkanki Rio są dumne ze swych ciał i bez kompleksów prezentują je w skąpych bikini. Również głębokie dekolty, z których wyskakują obfite biusty, szorty opinające krągłe pośladki, minispódniczki eksponujące masywne uda albo kuse bluzeczki, spod których wylewają się nadmierne fałdki nie są tu ani obyczajowym, ani modowym nietaktem. Kult ciała w Brazylii jest kultem każdego ciała, również tego, które według współczesnych kanonów piękna lansowanych przez kolorowe magazyny zdecydowanie odbiega od ideału. Tak więc dziewczyny, bez względu na rozmiar i wagę, cellulit lub jego brak, nadmiar w biodrach czy niedostatek w biuście, w Rio plaża jest wasza!

Spacer plażą
Rio. Tu – bez kompleksów!

Galeria

0 72 100 1

Która lepsza?

Plaże w Rio to nie dziewicze łachy piachu okolone nieskazitelnie czystą woda. To plaże miejskie z całym dobrodziejstwem i przekleństwem inwentarza. Kochamy je za klimat i fantastyczną atmosferę. Która lepsza? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Copacabanę pokochają aktywni, Ipanema spodoba się bardziej zakochanym. A oto nasza ocena:

72.333333333333%
Średnia ocena
  • Bezpieczeństwo
    50%
  • Czystość wody i piasku
    30%
  • Usługi
    70%
  • Atrakcje
    100%
  • Dojazd i dostępność
    84%
  • Klimat
    100%

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.