Ryk silników w Kuala Lumpur

Są trzy rzeczy, za które lubię Malezję. Pierwsza to niesamowity skyline Kuala Lumpur z widowiskowymi, bliźniaczymi wieżami Petronas Towers. Druga to znakomite i naprawdę tanie linie lotnicze Air Asia, mające swoją główną bazę w stolicy Malezji. A trzecia, to Grand Prix Formuły 1 na torze Sepang pod Kuala Lumpur. I co ciekawe, wszystkie te rzeczy idealnie się ze sobą łączą.

Podniebny most

Do roku 2004 najwyższym budynkiem na świecie był Petronas Towers i jako taki był nawet wymieniany w filmie „Osaczeni” z Seanem Connery i Katheriną Zeta-Jones. Palmę pierwszeństwa utracił na rzecz powstałego w stolicy Tajwanu biurowca Taipei 101. Jeśli jednak potraktujemy Petronas Towers jako dwie wieże, to nadal nie ma na naszym globie równie wysokich. Bliźniacze wieże (chociaż obie budowały inne firmy), mają aż 451,9 m wysokości. Pod budynek łatwo trafić, jego charakterystyczna sylwetka z prawie 60-metrowym mostem spajającym wieże na wysokości 170 metrów, widoczna jest z każdego niemal punktu miasta.

Petronas Towers
Najwyższe bliźniacze wieże na świecie.

Podchodzimy bliżej budynków, w pierwszej wieży mieszczą się w całości biura firmy Petronas, narodowej malezyjskiej spółki zajmującej się handlem gazem i ropą. Druga wieża wynajmowana jest pod biura najbardziej znanym światowym koncernom. Można wjechać na most łączący obie wieże, ale to bardzo droga atrakcja, bo kosztująca aż 20 dolarów. Zresztą lepsze widoki na Petronas Towers są z pobliskiej wieży telewizyjnej. Pozytywnie zaskakuje za to otoczenie budynków, wspaniale zadbany park, w którym można znaleźć zacienione miejsce na chwilę odpoczynku, tętni życiem. Przy wodnych kaskadach warto ochłodzić się w przyjemnej bryzie, a w parkowym basenie można nawet zażyć kąpieli. No chyba, że akurat jesteśmy w smokingu, bo wybieramy się do Filharmonii Dewan, która mieści się na dole wieży numer 2, połączonej z centrum handlowym Suria. W środku tego centrum znajdują się sklepy najlepszych, topowych marek, tłumy Malezyjczyków i turystów. A w holu eksponat, który przyciąga wzrok z daleka: wyścigowy bolid z emblematami firmy Petronas, jednego ze sponsorów teamów Formuły 1, BMW Sauber (w którym jeździł Robert Kubica), a potem Mercedes GP. Dokoła czuć było już atmosferę Grand Prix Malezji, kibice z całego świata, rozradowane hostessy, imprezy towarzyszące i koniki oferujące bilety na wyścig. Ja też nie mogłem przegapić takiej okazji…

Bolid
Grand Prix Malezji kibice żyją już parę dni przed zawodami.

Wyjeżdżając z miasta w kierunku lotniska całą panoramę Kuala Lumpur z charakterystycznymi wieżami Petronas Towers mamy jak na dłoni. Widok robi naprawdę świetne wrażenie, szczególnie nocą, gdy wieże są pięknie podświetlone. Po niespełna godzinnej podróży, autobus zatrzymuje się dosłownie kilometr przed lotniskiem. Dreszczyk emocji narasta, deszcz leje jak oszalały, a w oddali widać już miejsce, do którego ściągnęli w ten weekend fani Formuły 1 z całego świata, Międzynarodowy Tor Wyścigowy w Sepang.

Horror w deszczu

Planując podróż do Malezji zupełnie przypadkiem sprawdziłem kalendarz Formuły 1. Okazało się, że akurat kiedy będę w Azji, w Kuala Lumpur odbędzie się cały wyścigowy weekend! To była niesamowita okazja, szczególnie, że jeszcze nigdy nie byłem na takich zawodach. Sądziłem, że organizacja biletów, dojazdy, koszty będą tak koszmarne, że nie będzie mnie stać, aby zobaczyć wyścig na żywo. Jakże bardzo się pomyliłem! Zakup biletu okazał się banalny, można było tego dokonać po prostu poprzez stronę internetową, a zamówiony bilet wydrukować w domu. Cena natomiast wgniotła mnie w fotel. Nie sądziłem, że bilet na finałowy wyścig Formuły 1 kupię za… 30 zł! Dokładnie tyle kosztował wstęp na „naturalną” trybunę. Może nie było tam luksusów w postaci darmowych zimnych napojów, klimatyzacji, czy wygodnych foteli, ale czego potrzeba więcej na takich zawodach do szczęścia niż tor na wyciągnięcie ręki, widok na zakręt, w którym toczy się walka najlepszych kierowców i towarzystwo kibiców z całego świata? W dodatku dojazd na zawody jest szybki i prosty, bo tor znajduje się obok lotniska, więc każdy autobus w kierunku portu lotniczego podwiezie nas w okolice Sepang.

Sepang
Najmłodsi kibice oglądają walkę bolidów podczas Grand Prix 2013.

I tylko termin zawodów jest krytykowany przez komentatorów Formuły 1, bo w marcu* w Malezji często padają rzęsiste deszcze. Nie inaczej było i tym razem. Jednak dla mnie deszcz na torze tylko dodaje widowiskowości tej dyscyplinie sportu! Pióropusz wody lecącej spod kół bolidów wygląda niesamowicie, szczególnie zaraz po starcie, gdy cała stawka jedzie jeszcze razem. Ryk silników jest wtedy nie do wytrzymania, zwłaszcza, gdy bolidy skręcają, ustawiając się przepustnicami w stronę widowni. Przez te 56 okrążeń ciężko znieść nawet przejazd pojedynczej wyścigówki, uszy po kilkunastu minutach niemal puchną. Warto mieć ze sobą zatyczki, więc nie wyrzucajcie zestawu powitalnego z linii lotniczej, która przywiezie Was do Azji! Te zatyczki zagwarantują Wam komfort podczas oglądania (i słuchania) zawodów. Grand Prix Malezji w 2013 roku wygrał Sebastian Vettel z Infiniti Red Bull Racing. Co ciekawe, jeden z najlepszych kierowców Formuły 1 na świcie, Hiszpan Fernando Alonso już na pierwszym okrążeniu zderzył się z innym bolidem i jego smutnie wyglądające auto zwieziono z trasy na lawecie tuż przed moją „trybuną”.

Lądowanie na KUL

Chociaż po zawodach odbywają się liczne atrakcje i imprezy towarzyszące, a ze sceny w specjalnie biletowanej strefie dobiegały dźwięki przebojów Guns’n’Roses, pora było ruszać na KUL. Nie, nie chodzi o uczelnię w Lublinie, a międzynarodowy port lotniczy Kuala Lumpur oznaczony w systemie IATA właśnie kodem KUL. Lądują tu nie tylko samoloty „dalekobieżne”, ale mieści się także główna baza tanich linii lotniczych Air Asia, wielokrotnie nagradzanych w rankingu najlepszych linii świata przez firmę konsultingową Skytrax, która zajmuje się badaniem lotnisk i linii lotniczych na świecie. Wystarczy spojrzeć na niesamowicie rozbudowaną siatkę Air Asia, aby mieć wyobrażenie, jak wiele pięknych miejsc można tanio zwiedzić dzięki tej linii. Naprawdę za grosze można podróżować po różnych azjatyckich krajach, a czasem da się też upolować tani lot z Kuala Lumpur do Australii, Japonii, Brunei, Nepalu, Iranu, a nawet Nowej Zelandii. Linia bardzo często ogłasza bowiem wyprzedaże, oferując np. 3 miliony darmowych miejsc w swoich samolotach. Kupujący ponosi wtedy tylko koszty podatków. Bilety na trasach malezyjskich można wtedy nabyć często za przysłowiowe 3 dolary. Kilkakrotnie latałem Air Asią, bilety kupowałem w ramach promocji, a ich cena była tak atrakcyjna, że dwa, czy trzy loty nawet odpuściłem, bo nie pasował mi jakiś termin, dokupiłem inne loty i dzięki temu zwiedziłem kawał Azji. Lotnisko KUL jest hubem przesiadkowym dla wielu destynacji w całej Azji. Air Asią można stąd polecieć prawie w 100 kierunkach!

Air Asia
Gdzieś nad Malezją.

Niestety koniec 2014 roku nie był pomyślny dla linii Air Asia. Katastrofie uległ Airbus indonezyjskiej linii należącej do malezyjskiego przewoźnika. Samolot leciał z Indonezji do Singapuru. Przyczyną katastrofy, w której zginęły 162 osoby, było zablokowanie steru kierunku. Piloci nie mogli sterować maszyną, która spadła do Morza Jawajskiego. W ciągu roku przed katastrofą w tym samolocie odnotowano aż 23 usterki związane ze sterem kierunku.

Trzy atrakcje Malezji niemal w jednym miejscu. Nowoczesna stolica z piękną panoramą, najlepsze tanie linie na świecie, którymi tu dolecimy, a po drodze tor wyścigowy z najszybszymi bolidami i przystępną ceną wstępu na Grand Prix. A do tego świetna kuchnia (nie tylko malezyjska), porządek i czystość na ulicach, egzotyczna przyroda, zabytki. Warto odwiedzić Malezję choćby na weekend, ale wycyzelować swoją wizytę właśnie tak, aby trafić na Grand Prix w Sepang. Pamiętajcie jednak o tym, żeby zawczasu zarezerwować miejsca noclegowe. Najazd turystów, a raczej kibiców z całego świata w tym okresie jest naprawdę spory, długo chodziłem w poszukiwaniu noclegu po centrum stolicy Malezji. Mimo tego opuszczam Malezję pełny wrażeń. Z uwagi na niezapomniane zawody Formuły 1 ten wyjazd uważam za wyjątkowo udany.

Galeria

* W 2016 roku, ze względu na złe warunki atmosferyczne w Malezji pod koniec pory deszczowej, zmieniono kalendarz zawodów Formuły 1 i Grand Prix odbywa się obecnie na początku października.

0 88 100 1

Malezja na weekend

I to nie tylko ten weekend, gdy odbywa się Grand Prix Formuły 1. Malezja ma wiele więcej do zaoferowania. Także wspaniałą przyrodę, plaże, atrakcje. Choćby na wyspie Langkawi, gdzie można zapoznać się ze znakomitymi daniami kuchni malezyjskiej i gdzie także dowiezie nas Air Asia. A poza tym, to kraj o wiele bardziej rozwinięty od Tajlandii, czystszy, zadbany i tylko niewiele droższy. Warto na pewno porównać z popularną Tajlandią. Osobiście bardzo mi się w Malezji podobało.

88.333333333333%
Średnia ocena
  • Atrakcje
    100%
  • Bezpieczeństwo
    90%
  • Kuchnia
    80%
  • Przyroda
    90%
  • Transport
    100%
  • Ceny
    70%