Po białoruskiej stronie puszczy

Białoruś, niedostępna Białoruś. Taka bliska, a taka daleka. I niezmiennie taka pociągająca. Może dlatego, że tak mało poznana? W końcu udało mi się tam dotrzeć! Pamiętacie moje perypetie z wyjazdem do naszych sąsiadów poprzednim razem? Teraz przetestowałem nowy, bezwizowy sposób odwiedzenia Białorusi. I powiem jedno: warto było sprawdzić, czy obraz tego kraju, jaki funkcjonuje w naszej świadomości, rzeczywiście jest prawdziwy. Zatem, jedziemy na Białoruś!

Pierwszym wrażeniem Polaka, który przyjeżdża na Białoruś, jest niedowierzanie. Wie, że na Białorusi nie ma demokracji i jest dyktatura. Spodziewa się więc pustych sklepów, problemów w zaopatrzeniu, kolejek. I tu go czeka rozczarowanie. Białoruska rzeczywistość wcale nie przypomina bowiem polskiego realnego socjalizmu*.

Z wizą czy bez?

Oczywiście, że bez, bo kto chciałby przechodzić uciążliwy proces aplikacji o wizę, załatwiać ubezpieczenie, zdjęcie, zaproszenie od obywatela Białorusi, potwierdzenie rezerwacji hotelu na papierze firmowym tego hotelu i jeszcze płacić za tę przyjemność ponad 100 zł? Jest jednak łatwiejszy i nieco tańszy sposób eksplorowania Białorusi. Co prawda ma to swoje ograniczenia, ale zanim nasz wschodni sąsiad wprowadzi obiecywane przepisy o ruchu bezwizowym po przylocie do Mińska, warto skoczyć na Białoruś chociaż na chwilę. A jak? A przez Puszczę Białowieską! Od ponad roku obowiązuje bowiem program bezwizowego ruchu przygranicznego dla obywateli Polski w granicach Parku Narodowego Puszcza Białowieska po stronie białoruskiej. Oczywiście, nie zwiedzimy w ten sposób białoruskich miast i możemy zapuścić się maksymalnie 70 km od granicy, ale to wystarczy, aby przenieść się w zupełnie inną rzeczywistość i zobaczyć chociaż mały skrawek jednego z najrzadziej odwiedzanych krajów na świecie.

Liczba turystów odwiedzających Białoruś w porównaniu z innymi krajami Europy Środkowowschodniej, jest bardzo mała. Światowa organizacja Turystyki UNWTO w swoich corocznych raportach na temat ruchu turystycznego na świecie podaje, że w 2014 roku Białoruś odwiedziło zaledwie 137 tys. indywidualnych turystów (brani pod uwagę są tylko tacy turyści, którzy spędzili za granicą przynajmniej jedną noc). W 2015 roku Białoruś zarobiła na przyjeżdżających turystach 734 mln dolarów. W naszym regionie gorzej wypada jedynie Mołdawia (94 tys. turystów w 2014 roku i 210 mln dolarów zysku z turystyki), ale jest to kraj prawie 7 razy mniejszy od Białorusi. Dla porównania, Polskę w 2015 roku odwiedziło 16 728 mln gości, zostawiając tu ponad 9,7 mld dolarów, co uplasowało nas na drugim miejscu pod względem ruchu turystycznego za Federacją Rosyjską.

Jak to zrobić?

Aby wjechać do białoruskiej części Puszczy Białowieskiej, trzeba otrzymać specjalną przepustkę ważną trzy dni. Ale spokojnie, jest to o wiele prostsze niż wystaranie się o wizę turystyczną. Wystarczy zaaplikować na specjalnej podstronie oficjalnej witryny Parku Narodowego Puszcza Białowieska, oczywiście białoruskiej części tego parku. Bez obaw, strona jest także w języku polskim. Trzeba zapoznać się ze wszelkimi informacjami, m.in. sprawdzić na mapie dokąd sięga obszar ruchu bezwizowego.

bialowieza-a-visa-free-polish-belarusian-border-sign-of-the-visa-free-zone-1
Tablica informująca o granicy strefy ruchu bezwizowego.

Potem należy podać swoje dane łącznie z numerem paszportu, telefonem i e-mailem kontaktowym. To bardzo ważne, bo link do pobrania przepustek przyjdzie na adres poczty elektronicznej. Po wypełnieniu danych można dokupić dodatkowe usługi na pobyt w białoruskiej części Puszczy Białowieskiej takie, jak bilety wstępów do muzeów czy noclegi. Nie jest to konieczne, obowiązkowy jest jedynie zakup biletu wstępu do parku, kosztujący 100 000 starych rubli białoruskich (10 nowych), czyli około 39 zł. Nie trzeba tego robić online, a nawet nie jest to wskazane. System płatności na stronie tej usługi nie działa prawidłowo, nie ma więc sensu narażać się na stratę danych karty, bilet można kupić na miejscu. Teraz wystarczy uzbroić się w cierpliwość. O godzinach 8:50, 10:50; 12:50 i 16:20 są przesyłane przepustki. Jeśli aplikuje się w godzinach pracy, to link do przepustki przychodzi niemal natychmiast. Wystarczy wtedy pobrać plik PDF, wydrukować go i można pakować plecak!

Zanim przekroczymy granicę w Grudkach (4 km od Białowieży), trzeba jeszcze wykupić ubezpieczenie w cenie 9 zł od osoby na cały pobyt (12 zł z rowerem). Tę formalność można załatwić np. w punkcie informacji turystycznej PTTK w Białowieży. Tylko nie dajcie się namówić na ich usługę załatwiania przepustek! Pobierają za to opłatę 70 zł, nie wliczając ceny biletu do parku. Jeśli będziecie w awaryjnej sytuacji, załatwienie przepustki w dzień roboczy nawet poprzez smartfon nie powinno być problemem. Jedyną przeszkodą jest konieczność pokazania na granicy wydrukowanego dokumentu (na nim też wbijana jest pieczątka potwierdzająca zakup biletu do parku), trzeba więc szukać miejsca, gdzie ktoś zechce nam zrobić wydruk. Zatem za około 50 zł możemy w końcu dostać się na Białoruś. Dużo to czy mało? Jakby nie było, to aż połowa ceny wizy, z którą możemy zwiedzić całą Republikę Białorusi. Z drugiej strony, oszczędność czasu (i nerwów) podczas aplikowania po przepustki oraz proste przepisy zachęcają bardziej niż skomplikowana i wcale nie pewna procedura starania się o wizę turystyczną. A ceny na Białorusi? Są ciut niższe niż w Polsce.

Na Białorusi płaci się białoruskimi rublami (BYR), ale trzeba pamiętać, że 1 lipca 2016 roku rozpoczęła się denominacja i 1 nowy rubel (BYN) odpowiada 10 tys. starych rubli. W przeliczeniu na złotówki, 1 nowy rubel to niecałe 2 zł. Stare ruble będą w obiegu do końca 2016 roku, potem należy je wymieniać w bankach. We wsi Kamieniuki można wymienić walutę, są tam dwa banki: Belarusbank czynny w godz. 9-18 (z przerwą w godz. 13-14) w tygodniu i w godz. 9-12 w soboty. Belagroprombank czynny w godz. 10-17 (z przerwami w godz. 12-14.20 i 15-15.20, nieczynny też w poniedziałki i wtorki).

Tylko na rower

Formalności na przejściu granicznym załatwia się dość szybko. Należy pokazać dokumenty, odpowiedzieć na kilka pytań, m.in. za ile dni wracamy, otworzyć do kontroli torbę lub plecak. Warto pamiętać, żeby nie przywozić z Białorusi żadnych wyrobów pochodzenia zwierzęcego, nawet własne kanapki trzeba zjeść przed powrotem, bo Unia Europejska wprowadziła restrykcje związane z pomorem świń. Warto też zapoznać się z informacją o limicie przywożonych alkoholi i wyrobów papierosowych.

Przejście graniczne Białowieża-Pererov służy odprawie wyłącznie ruchu pieszo-rowerowego, ale jest czynne cały rok. W sezonie letnim od 1 kwietnia do 30 września w godz. 8-20, a od 1 października do 31 marca od 8 do 18. W terminalach tłumów raczej nie ma, ale przed powrotem warto zwrócić uwagę na godzinną różnicę czasu latem i dwugodzinną zimą. W terminalu białoruskim celnicy starają się mówić po polsku, więc nie ma większych problemów z formalnościami.

Przekraczamy granicę i co dalej? Część turystów wsiada do autobusu jadącego z przejścia granicznego Pererov do wsi Kamieniuki (odjazd o godz. 11, powrót o godz. 18 czasu białoruskiego). Jednak białoruska Puszcza Białowieskia jest wręcz idealnym miejscem na rowerowe wycieczki! Można się zżymać na asfalt w jednym z najstarszych rezerwatów przyrody na świecie, ale trzeba przyznać, że po znakomicie oznakowanych i przygotowanych, wąskich ścieżkach przecinających park, cudownie wręcz śmiga się na dwóch kółkach. Pod warunkiem, że ma się własny rower, bo te parkujące w wypożyczalniach wyglądały na straszne gruchoty. A kilometry tras z pewnością sprawią, że te trzy bezwizowe dni na Białorusi mogą okazać się bardzo męczące.

img_0182
Asfaltowa ścieżka w białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Znakomita do jeżdżenia rowerem!

Najdłuższa trasa (granatowa) prowadzi do miejscowości Wójtowy Most przez Chwojniki i Żarkowszczynę, i ma aż 71 km długości w jedną stronę, a najkrótsza (zielona) do Białego Lasu ma 16 km. Najpopularniejsza jest jednak trasa do wsi Kamieniuki (czerwona), która ma 19 km, i kończy się ośrodkiem parkowym z muzeami i wolierami dla zwierząt charakterystycznych dla Puszczy Białowieskiej. W cenie biletu do parku, można podziwiać więc np. żubry, za co po polskiej stronie trzeba zapłacić kolejne 10 zł. Z ciekawości można zajechać do Kamieniuk, ale nie ma tam nic godnego uwagi poza cerkwią, słabo zaopatrzonym sklepem i jedną restauracyjką. Nie warto więc rezerwować tu noclegów, wieczorem w tej wsi można zapewne umrzeć z nudów. Szczególnie, że nie ma wielkiego manewru jeśli chodzi o wieczorne spacery, bo w każdej bocznej uliczce napotkamy na zakaz przekraczania strefy ruchu bezwizowego.

img_0195
Cerkiew we wsi Kamieniuki, ostatnim miejscu, do którego można dojechać czerwonym szlakiem przez białoruską część puszczy.

Co zatem pozostaje podczas wycieczki na Białoruś? Cudowna przyroda i wiatr targający włosy podczas jazdy po doskonale przygotowanych szlakach. Pomniki przyrody, jak np. 600-letni dąb (po polskiej stronie puszczy nie ma tak starych okazów), punkty obserwacyjne z charakterystycznymi dla Puszczy Białowieskiej stanowiskami roślin, miejsca do odpoczynku, czy to w przydrożnych wiatach, czy nad brzegiem zalewu. Zieleń, cisza, zapach drzew i dzika przyroda, z mniej widocznymi efektami gospodarki leśnej, jak ma to już miejsce w Polsce, np. wzdłuż drogi z Białowieży do przejścia granicznego.

dsc_2080
Ols, jeden z typów lasu występujących w Puszczy Białowieskiej.

Białoruski folklor

Ale podczas tej krótkiej wyprawy do kraju naszych sąsiadów, można też choć liznąć kultury białoruskiej, bardzo zbliżonej do rosyjskiej, nie tylko za sprawą cyrylicy, ale także tradycji. Ot choćby w postaci Dziadka Mroza, który jest odpowiednikiem zachodniego św. Mikołaja. Dzieciaki mają niezłą frajdę w chatce dziada, gdzie muszą trzykrotnie go wywołać, aby się pokazał w pełnej krasie wraz z prześliczną, towarzyszącą mu Śnieguroczką. Jednak w 30-stopniowym upale oglądanie Dziadka Mroza w cenie 16 zł wydało mi się dość kuriozalnym pomysłem, wystarczyło zobaczyć parkujące przed jego chatą sanie z jeleniami, które wyglądały i tak dość komicznie w letnim anturażu. Dookoła siedziby białobrodego dziada stoi pełno typowych dla wschodniej kultury, a raczej popkultury (znamy to z telewizora z dzieciństwa, prawda?) rzeźb rozmaitych ludowych bohaterów, krasnali, zwierzaków, różnych lisków, zajączków itd. Egzotyki białoruskiej wycieczki dopełnił asortyment tego słabo zaopatrzonego sklepiku w Kamieniukach, gdzie obok tradycyjnego dla tej części świata kwasu chlebowego, można było nabyć także… strusie jajo.

img_0186
Baśniowa brama prowadząca do siedziby Dziadka Mroza, jedynego, prawdziwego dla całego, wielkiego obszaru rosyjskojęzycznej kultury.

Trzeba jednak przyznać, że większość spotkanych na szlakach turystów była Białorusinami. Jechali na tych wypożyczonych gruchotach, w pasiastych tielniaszkach, albo w kopcącym z rury wydechowej autobusie (czy oni tam słyszeli o autobusach elektrycznych?), trochę jak ubodzy krewni Europejczyków, ale przecież tak bardzo zainteresowani przepiękną puszczą i jej skarbami. I chyba nie do końca sprawiedliwy jest ten nasz obraz wschodniego sąsiada. Widać, że Białorusini bardzo dbają o swoją ojczyznę, o swoje otoczenie, czystości na ulicach z pewnością można im pozazdrościć. Nie obklejają też swoich miast i dróg tonami zbędnych reklam, aż miło poczuć reklamową pustkę na ulicach! Mają doskonałe drogi, zadbane podwórka pełne kwiatów i warzyw. Co ważne, chociaż z każdym można porozmawiać po rosyjsku, pielęgnują także swój białoruski język. Usłyszeć go można np. w lokalnych przebojach granych na imprezach czy weselach. Cieszę się więc, że w końcu ujrzałem skrawek tego świata, jakże innego od naszego, ale równie interesującego. Z niecierpliwością czekam na kolejne udogodnienia wizowe i z pewnością zapuszczę się dalej, aby lepiej poznać niezbadaną i ciekawą Białoruś.

Galeria

*Andrzej Poczobut, „System Białoruś”.

0 86 100 1

Ocena wycieczki

Do krótkiej wycieczki krajoznawczej trudno zastosować kryteria, które podaję przy dalszych wyjazdach. Tym razem ocenię wrażenia zgodnie z tym, o czym traktuje ten wpis. Zobaczcie, czy warto pokusić się o zwiedzenie białoruskiej części Puszczy Białowieskiej.

86.666666666667%
Średnia ocena
  • Przyroda
    100%
  • Trasy rowerowe
    100%
  • Formalności
    70%
  • Atrakcje turystyczne
    100%
  • Ceny
    60%
  • Transport
    90%