Czyń siebie poddanym

Uwielbiam odkrywać Polskę. Niedawno miałem okazję pierwszy raz zobaczyć Puszczę Białowieską. Zachwyciła mnie! Przy okazji dowiedziałem się nieco o jej historii. Ponad pięćset lat temu, gdy istniała tu jedna z największych puszczy w Europie, roztropny władca zaczął ściśle regulować gospodarkę leśną i łowiecką. Fakt, początkowo dlatego, aby zapewnić pogłowie dzikich zwierząt królewskim polowaniom. Mieszkańcy tych ziem mieli więc bezwzględny zakaz połowów zwierzyny, za zabicie żubra groziła kara śmierci. Nie wolno było ciąć drzew na budulec i opał. Ta polityka przekształciła się w prawdziwą ochronę przyrody. Trwała przez pół tysiąclecia, bo każdy kolejny roztropny władca kontynuował zasady poprzedników. Dzięki temu fragment ostatniego pierwotnego lasu Europy przetrwał do dziś, zachwycając każdego, kto miał okazję zobaczyć ten cud przyrody. Ponoć nawet samego Petera Jacksona, reżysera tolkienowskiej sagi, który szukał tu lokacji do swoich filmów. Ale w końcu po pięciuset latach roztropnej polityki ochrony przyrody przyszedł władca nieroztropny. Wprowadził prawo pozwalające ciąć drzewostan i trzebić pogłowie dzikich zwierząt, nie pomijając królewskich żubrów. Postawił prawo prywatne nad dobrem publicznym, deweloperowi dał oręże do walki z drzewami, myśliwemu pozwolił gonić z lasu spacerowicza z lornetką, a zwykłemu obywatelowi rzekł: „czyń sobie ziemię poddaną”. I obywatel chwycił za piłę i siekierę. Przykre. Zwłaszcza w XXI wieku, w cywilizowanym kraju europejskim spowitym smogiem. Znam kraje tzw. trzeciego świata, które swojej przyrodzie nie wyrządzają podobnych szkód. Choćby Kostaryka, zamieniająca fragmenty dżungli w parki narodowe, Tajlandia ze swoimi chronionymi lasami deszczowymi, czy Kenia walcząca z kłusownikami. Niestety nad Wisłą łatwiej nazwać ekologa rozhisteryzowanym lewakiem, niż przeczytać ekologiczną encyklikę papieża Franciszka. A w kraju katolickim szczególnie by wypadało, bo płynie z niej jakże przewrotne przesłanie: „czyń siebie ziemi poddanym”.